Wednesday, September 17, 2008

Sunset na Richmond




To jasne, ze proste rzeczy cieszą... Widok z podwórka

Wednesday, September 10, 2008

Approaching the Ocean - teraz mam go za oknem!

Beale St-Bryant St-9th Ave-Union St-46th Ave. Piec miejsc na tułaczym szlaku w ciagu jednego roku...

Front View
Rozmowy o ogródku...

zbliżamy sie do wejscia, ale powolutku...


"A tego Kossaka ..."
Lodówka - Treasure Island...


Dziewczyny na lewo, chlopaki na prawo...


Jest Garderoba, one bedroom....

wystrój znikł, ale i tak jest klawo...

Szczegóły wkrótce

Friday, August 29, 2008

Telefony, telefony


Żywot mojego polskiego numeru (tego z trzema dwójkami na tyle) z końcem miesiąca dobiega końca. Kurcze, po siedmiu latach jakoś tak dziwnie trochę. Ale to w sumie nie ważne. Jakbyście szukali mnie pod telefonem to odzywajcie się na miala lub na NSC - dostarczę aktualnych danych. 

Wednesday, August 27, 2008

4 Lipca - Święto! Jeśli ideały sięgają bruku to co jest niżej?

4 lipca Synowie i Córki Narodu Amerykańskiego gromadzą sią wokół ulic I placów wszystkich jankeskich miast i miasteczek by z poziomu rozkładanego krzesełka wędkarskiego z dumą obserwować jak obok ich latorośli

prezentujących z pasją i zaangażowaniem okolicznościowy program artystyczny wzrasta także potęga ich nowego kraju, w którym bbq i pick-up z błyszczącym wydechem stał sie ucieleśnieniem amerykańskiego snu.

Niby jest zabwnie

Ale jakoś nie do śmiechu...

Snu o wolności do bram którego kluczem jest upragniony moment otrzymania zielonej karty...€“ Takim właśnie zapamiętam Amerykanski Dzień Niepodległości.

(Clear Lake, CA 2008)

Tuesday, August 26, 2008

Faster and wider point of view


The Elementary

Particles

and their bonds...

After having lost my kit lens in Boston I decided to replace it with a new "glass" sigma 17-70 (2.8-4.5). As you can see, it is a quite good portrait lens and has a good resolution too. I'm not sure whether I am able to make the most of this new purchase. Portraits are my Achilles heel, so the only thing I can count on is her skills.   

Something positive in spite of all gloomy thoughts (Matt again)

http://www.youtube.com/watch?v=zlfKdbWwruY&feature=user

Monday, August 25, 2008

California M1 Class Driver

I passed my motorbike driver license exam. After having passed my written exam I enrolled in behind the wheel test which, as I heard, isn’t so easy. Last Sunday I practiced my circle ride and I realized that in fact, this portion of driving test isn’t easy at all. That’s why I decided to practice more yesterday noon. I was confused when my engine went down during practicing clockwise circle. What the heck is going on? Why doesn’t my oil pressure gauge work – I asked that question to myself. I was upset because I started thinking that I have to postpone my driving test. After few moments I knew that situation looked seriously. There was something wrong with the electric installation. Follow the thread to the end (from the battery to the ignition system) I found the weakest link! A zero cable in ignition case lost contact. I temporarily fixed the problem using a screwdriver only and I headed to Ewa’s home. In the garage I did some quick work having soldering iron in one hand and a Leatherman in the second. Done! I thought after few moments. I was happy and concerned at the same time. I lost my practice time, how to pass the upcoming exam?
The day after I woke up early in the morning with this kind of feeling: Why does this alarm clock have to piss me off? Half an hour later I was at the DMV examination place. I confirmed that I understood what I have to do to pass this exam. I put in motion the Koza's 650 engine and….I did my best to hear at the end “you passed, Congratulation!”. What will be next (if any?) – maybe a loader?




Maiden Attempt (Wstydzioch) - Film by Kirk Crowther

Monday, August 18, 2008

Kalifornia 0.66

Tak jest! Dzis minal pierwszy rok od czasu gdy wylądowałem na Kowbojskiej ziemi.
Pamiętam jak dzis to pierwsze wrażenie po przylocie. Było one na tyle mocne, że do dzis traktuje je jak wspomnienia wczorajszego dnia.
Z perspektywy czasu ten rok byl dla mnie okresem waznym, trudnym i bardzo potrzebnym (tak prywatnie jak i zawodowo, ale o tym wkrotce). Tak sie złożylo, że każde z dwoch półroczy miało swoje wyrazne pietno. Pierwsze - podrozniczo, poszukiwawcze, drugie: życiowo wazniejsze. 
Czasami rozmyślam o tym w jak niewytłuamczalnych okolicznościach moim drugim adresem stało się San Francisco i California. Nigdy o to ani sie nie zabijałem, ani nie robiłem nic wiecej niż zrobić mogłem by sie tu znaleźć. A jednak za sprawą czegoś co nazywam przeznaczeniem trafiłem właśnie tutauj. Nie mam wątpliwości, musiałem tu przyjchać, choć przyznam, że parę razy zadawalem sobie pytanie „po co?”. Dziś już wiem dlaczego (yo la tengo!). Czasem odpowiedz na to fundamentalne pytanie po prostu należy się nam jak psu kość i jesli tylko wierzymy, że można ją poznać - z pewnością ją odnajdziemy. Nic tego już nie zmieni, ten sam pomysł wpadł nam do głów jeszcze w Polsce i czułem, że przy odrobinie szzęścia będzie to dla mnie „live changing experince”. (tu znów powinienem wkleić tekst o zwątpieniu, ale mimo wszystko wierzyłem) 
Rozpoczynam właśnie trzecie półrocze swojego transferu. Jaki bedzie to okres? Jak zwykle wszystko okaże sie dopiero na koniec. Oczywiście, że mamy pewne wspólne plany i oczekiwania, a jak wiele z nich uda się zrealizowac? Czas z pewnościc pokaże. Jednak już dziś wiem, że prawdziwe wyzwania czekają na nas w przyszłym roku. Póki co, karuzela nadal się kreci tutaj w Kalifornii a ostatnie tercje często maja decydujace znaczenie dla przebiegu meczu. No to zaczynajmy!

Sunday, August 17, 2008

Toronto-oto-foto!

Wiem, ze dokonalem pewnych zaniedbań i z tego tlumaczę się już po raz...sam nie wiem ktory. Przelamując konsekwentność swojego zaniedbywania podrzucę Wam kilka (niestety slabych) zdjęć z niezwykle ciekawego miejsca jakim jest Toronto. Jest to dla mnie podroz w czasie oraz do miejsc, w ktorych wiele sie działo, a działo się bardzo dobrze. Tego lata wiosnę dało się czuć wszędzie a długośc sezonu wiosennego zadziwiła nawet najstarszych górali, którzy zdejmując czapki drapali się w glowę mówiąć "teraz to juz inne czasy Panie tylko dolar juz nie ten"...

Damen und Herren Haben Sie gute kliken!

http://not-so-close.blogspot.com/2008/06/east-coast-dzie-8-toronto.html

Poczekamy, pobulikujemy

Thursday, August 7, 2008

Technikalia - Czas spojrzeć w lustro.

- na początku (czy też na sajmprzód) chciałbym przeprosić wszystkich Szanownych Czytaczy. Wiem, że ostatnio opuściłem się w pisaniu. Nie mam szczerze mówiąc racjonalnych argumentów by się z tego zaniedbania wytłumaczyć. Po prostu zrozumcie - Ona ma na imię Ewa.

- Po drugie. Sezon wakacyjny zaczął się w San Franie na dobre. Fala turystów z Europy zalała miasto. Poznacie ich po ładnych usmiechach, nikonach i canonach zawieszonych na szyi, torbach z Abercrombie and Fitch oraz po...wyglądzie. Oni sa jakby ładniejsi.

- Na ulicach słychać także język polski...staram się nie zwracać uwagi.

- nie da się ukryć - brak kontaktu z woda i głębokością odbija sie na mojej kondycji psychicznej. Od niedawn wrocilem do czegoś co można by nazwać regularnym treningiem. Pierwsze wizyty na basenie były próbą ponownego odnalezienia się pod wodą. Teraz jest już lzej. Sam basen jest tak surowy i daleki od tego co w warszawie nazywamy basenem, ze nawet Inflancka wydaje mi się w porównaniu z Rossi Pool full kulturka miejscem. Niestety organizacja zajęć basenowych jest (co tu dużo gadać) żadna i pływając pod woda muszę byc bardzo uwazny na to co sie dzieje nad jej powierzchnią (dodatkowy element treningu). Ale nie mam wątpliwości - w moim mega zdezorganizowanym zyciu są jednak rzeczy stałe - i woda jest jedna z takich rzeczy!

Cressi - pochwala prostoty!

- Moto. Przejchalem juz pierwsze kilkaset kilometrów Kozą (vel Cute Lady) i lubię to coraz bardziej. San Francisco jest stworzone do jazdy motorem i ja to przeczuwałem już rok temu - dziś jestem pewien. BMW jest jak do tej pory niezawodne i daje mi przy tym dużo radości (wypływa na wierzch niezawodność staro-germańskiej mechaniki). Jazda do pracy teraz to czysta przyjemność. Chyba łapię jednośladowego bakcyla...

- Beata dostała wizę dla szczegolnie uzdolnionych Naukowców. Gratulujemy wizy oraz udanej sobotniej imprezy w piano bar (Mam nadzieję, ze roze wygladaja równie pieknie jak te na parapecie Ewy). Atmosfer imprezy byla odpowiednio podgrzana - How to say your name P-ee-otreck (całe zycie  z wariatami) :-) ?! Życzymy dalszych sukcesów! Beata, jednak będzie Nam Ciebie brak W Cali! ANIU- Ciebie takoż!

- Od roku nie widziałem Fiata. A tu Panie taka śniadaniowa niespodzianka mi się trafiła. Drogo (0.85 centa za sztukę), ale co zrobić? Włoska finezja widać w cenie!

CUKSY

- Myślę sobie, że kazdy Słowianin powinien znać przynajmniej podstawy rosyjskiego. Inaczej sobie nie wyobrażam. A mnie kurka siwa nie uczono! 

- Dysk już nowy w kompie. postaram się coś od czasu do czasu napisać. Mam parę rzeczy w  glowie. Stay tuned!  Na koniec zadam i Wam zadanie weekendowe.

Kto wymysli najlepszy podpis pod zdjęciem zmieszczonym poniżej dostanie ode mnie kalifornijski upominek. pozdro!

Pamiętjcie o muzyce i dobrej zabawie! Takich majowek nie bedziecie mieli w Kalafiorni! 

http://www.youtube.com/watch?v=tBd-svNahpw

Korzystajcie!

Lalalalalalal "Z calego świata bejbi - Spychowo (Mazury) rulez!"

P.s. trzymam kciuki za tych co od nurkowania na jakiś czas odstawieni! Bedzie git!

Czymta się. 

Thursday, July 31, 2008

Hołd Składam Memu Miastu!

["Polacy, gdziekolwiek się znajdujecie..."]


Stare Miasto, Stare Miasto,
Wiernie Ciebie będziem strzec,
Mamy rozkaz Cię utrzymać,
Albo w gruzach twoich lec:
Witamy w krainie, W której Fryco ginie.
Stare Miasto, Stare Miasto,
Wiernie Ciebie będziem strzec,
Mamy rozkaz Cię utrzymać,
Albo w gruzach twoich lec:
Halinka - sanitariuszka,
Jaka gitara dziewuszka
Stare Miasto, Stare Miasto,
Wiernie Ciebie będziem strzec,
Mamy rozkaz Cię utrzymać,
Albo w gruzach twoich lec:
Trumna tu luksus
Zupa na gwoździu też luksus
Stare Miasto, Stare Miasto, nanana-nanana...
Mamy rozkaz cię utrzymać, albo nanana-nanana...
Wiara się rozkrochmala, Wilczur się oźlił i piekło podpala
Stare Miasto, Stare Miasto,
Już nie będziem Ciebie strzec,
Szwaba prać by trza po mordzie,
A popażone witki dwie: Czy tu się głowy ścina?
Tak, tu się głowy ścina!
Stare Miasto, Stare Miasto,
Już nie będziem Ciebie strzec,
Szwaba prać by trza po mordzie,
A popażone witki dwie: Czy w nocy dobrze śpicie?
Czy śmierci się boicie?
Zuchwało śpiewa nam tu ten, ciśnięty w mrok granatów pęk! x2
Jest 100 tysięcy dusz,
A jedna ledwie rura, Żołnierze wychodzą,
Cywilom i rannym się nie uda.
Jest jeden wielbłąd,
Do jednej igły ucha,
Nieliczni zbawieni,
Licznych Bóg nie słucha!!!!
[NIE SŁUCHA NIE SŁUCHA NIE!!!!!!]
DOSTĘPU DO WŁAZU MY ŻĄDAMY!!! x7
LAO CHE "STARE MIASTO" z płyty Powstanie


Nie wyobrażam sobie, sytuacji w ktorej mógłbym zapomnieć o tym co w ciągu kilku wakacyjnych miesięcy 44 roku spotkało moją ukochaną Warszawę. Nie wyobrażam sobie także sytuacji, w której w tamtych dniach nie chwyciłbym za broń by dołączyć do walczacych o wolnośc Kraju, Miasta i jego zbuntowanych mieszkańców.

Myślę, ze w pewnym momencie jednak Wszyscy musieli sobie zdać sprawę z tego, ze walka nie idzie już o życie, wolność ani przyszłość, ale o ocalenie resztek tlącego się jeszcze Honoru deptanego przez lata okupacyjnej udręki. Łatwo mi tak sobie dziś gdybać i stawiać siebie w jednej lini z obrońcami miasta, na ktorejś z powstańczych barykad. Jednak poznając siebie tyle o ile, przez te wszystkie lata spędzone z samym sobą mogę przypuszczać, ze w otatnich dniach swojego zycia chciałbym mieć na sumieniu jak najwięcej główek hitlerowskich najeźdźcow rozjezdzających gasienicami Tygrysów mury ukochanej Warszawy. Tak! Zostałem wychowany w wierze katolickiej...Tak! jestem ambitny.
Póki co, na szczęscie nie muszę stawać na powstanczej barykadzie ani rozwazać ewentualnego do niej dołączenia. Poki co wszystko co mogę robić to użyać siły swoich dwóch rąk i tego co pozostało w głowie, by pomóc mojej Warszawie odzyskac jej dawny, wielkomiejski blask (charakter to Miasto mialo zawsze)...I to właśnie do tej pory z pasją robiłem, i to takze zamierzam robic dalej...



Hołd składam Memu Miastu -tu na dachu Warszawy z GieNem...