Friday, March 6, 2009

Hawaje - Oahu - Waikiki

Tam się zakochalem w Hawajach... (stay tuned)
** GALERIA FOTO **

Sunday, March 1, 2009

Na zachód - nim skończy się kalifornijski dzień.



Time to take off! But who would dare to guess where to?

Greetings for all of you from...

Time will bring you an answer.

pozdr

Sunday, February 22, 2009

Arizona dream - wśród kaktusów + coś jeszcze

Powiem szczerze.
Byłbym mocno zawiedziony gdybym przed wylotem nie zobaczył kaktusów Saguaro na żywo. Owszem widziałem je kiedyś w Barstow, koło hotelu, ale wciąż oczwkiwałem czegoś więcej... W końcu sie doczekałem.

Wednesday, February 18, 2009

Obwieszczenie parafialne - nowe ścieżki rozwoju (na youtubie)

Być może przez ten cały czas mojej nieobecności w kraju, myśleliście że zajmuję się inżynierią, pracując dla jednej z międzynarodowych firm. Z pewnoscią nie wiedzieliście o moim prawdziwym zajęciu - nie mogliście. Ja też nie mogłem Wam o tym powiedzieć. Blog prowadzony w międzyczasie miał tylko pomóc mi w uwiarygodnieniu mojej oficjalnej wersji. Dziś, gdy umowa wygasa, mogę Wam bardzo enigmatycznie opowiedzieć o tym co robiłem w tym tak zwanym międzyczasie.


Rekwizyty i stroje udostępniło Muzeum Militarystyki Hobbystycznej, Oddział mobilny w San Jose. Za okazaną pomoc w odegraniu ról podziękowania składam wszystkim, którzy tam byli oraz Kustoszowi owego Muzeum - Peterowi P.
CDN...
   

Tuesday, February 17, 2009

Walentynkowa misja stabilizacyjna - Box Canion, CA

Już dawno nie miałem tak, że ledwo wszedłem do domu a już z przyjemnością wspominałem dopiero co zakończony weekend. Dziś w biurze nie mogłem wysiedzieć, a przecież miałem prawo być zmęczony. Spanie w samochodzie, noc w górach nieopodal Los Angeles, dwa dni i noc na pustyni, kanion - kolejny sen na tyle samochodu, 2400 przejechanych kilometrów i pięc godzin snu...a jednak chciałbym tam nadal być. Chcę nie mieć dostępu do sieci komórkowych, marketów, jedzenia z fast foodów i internetu. Chcę mieć twelve gauge pod ręką i słyszeć wystrzały z Mosina. Trudno mi się pogodzić z tym, że Arizona, California, Nevada i tysiące kilometrów autostrad nie będzie dla mnie dostępnych już za miesiąc. Ja już za nimi tesknię...Tym bardziej, że ostatnia wyprawa była udanym powrotem do starej sprawdzonej formy ze starą sprawdzoną ekipą, starych dobrych druchów...Ostania taka impreza...Jeszcze trzeba coś wysadzić, coć spalić, coś rozwalić lub urwać. Zdjęcia z pustyni w stylu Tres Pistoleros przypomniały mi sam początek z lasu Los Padres....Kto chce niech klika w Archiwum z pierwszego naszego (już legendarnego) wypadu... Kto to jeszcze pamięta? Kto tam wtedy z nami był? Czemu czas tak szybko mija? K-wa....
** GAERIA FOTO **

Tuesday, February 10, 2009

Zzyzx oraz dyskurs w temacie

Nazwa Zzyzex powstał w głowie pewnego excentrycznego naukowca, który powodowany checią zapisania się w księgach historii jako autor ostatniego słowa w słowniku, nadał takie właśnie imię ośrodkowi badawczemu, ulokowanemu w środku pustyni Mojave. Zzyzex to tak naprawdę zabawna nazwa, na którą składa się małą oaza z parkingiem, budynkiem i zbiornikiem wody ulokowanym gdzieś pomiędzy tym wszystkim. Być może jest ona nadal zbawieniem dla spragnionych podróżników, z pewnością jednak nadal stanowi punkt zaczepienia dla okolicznej flory i fauny. Paradoksalnie, dla mnie jest to jednak symboliczny dowód na to, że w życiu koniec ma często miejsce w środku niczego...

W Zzyzex sa nawet ulice i ograniczenia prędkości, ale to właśnie to jeziorko stanowi centrum tego miejsca...

Na dyskurs w temacie pozwolę sobie, gdyz czasem jednak spojrzę w szkło co niesie kulturę i rozrywkę masom. Nie wiem czy bezideowość to odwieczny problem, znak czasów czy tylko zmartwienie naszej cyfrowo stymulowanej generacji? A kolejna osoba, mówi mi dziś, że nie wyobraża sobie wychowywania dziecka w Ameryce...A Ameryka to taka Polska, tylko 20 lat do przodu... Róbcie zatem dzieci czym prędzej bo dalej na wschód nie ma już gdzie uciekać. Znaczy koniec zachodniej cywilizacji musi bliski ;-)

Saturday, February 7, 2009

Do pewnych miejsc wracam...

Tam z każdym następnym razem, turysty miano zatracam...

Możesz przejechac Death Valley i zaliczyć wszystkie przewodnikowe atrakcje turystyczne.
Możesz zjechać z trasy i zobaczyć wspaniałe widoki zarezerwowane tylko dla czteronapędowców. Możesz kopać dołek w bad water basin by być jeszcze głębiej, możesz zrobić to wszystko 7 razy i mówić z nutką zniechęcenia o standardach turystycznych tego miejsca, ale nie mów, ze znasz DV jeśli nie doświadczyłeś tam nocy pod gwieździstym niebem, otoczony pustynią, słuchając Sacred Spirit. Czysta forma.